pyzy ziemniaczane z soczewicą, czyli coś pysznego na obiad

Mama Franka obserwowała jak syn razem z kolegami budują w ogrodzie jakąś wielką szaloną konstrukcję z patyków. Zaczęły się wakacje i na całe szczęście zaczęły się od wspaniałej pogody która pozwalała dzieciakom spędzać czas na zewnątrz. Tego dnia nie miała czasu gotować obiadu bo na mieście miała do załatwienia mnóstwo rzeczy więc po obiad wstąpiła do Nowej piekarni z Łukowa i kupiła coś co w jakiś sposób będzie musiała przemycić Frankowi który wykazywał się wyjątkową nieufnością wobec kulinarnych nowości. - Mamo! CO na obiad?! Głodny jestem okropnie! - No to siadaj, wszystko gotowe! Umyj tylko szybko łapki i nakładam. Franek zasiadł do stołu cały rozentuzjazmowany tym co wyprawiali z kolegami w ogrodzie. Umówili się że później wszyscy jeszcze wrócą by dokończyć, ale na razie koledzy pobiegli do swoich domów na obiady. - A co to jest? – zapytał podejrzliwie gdy mama postawiła przed nim talerz. - To są pyzy synku. - Takie jak robi babcia Krysia? - Dokładnie takie same, i też polałam ci je cebulką tak jak robi babcia Krysia. Nie powiedziała tylko synowi że pyzy ziemniaczane nie są z mięsem jak te które robi babcia, tylko z soczewicą, bo na dźwięk nieznanego słowa z całą pewnością odmówił by zjedzenia. Pyzy ziemniaczane z soczewicą należały do jej ulubionych propozycji od Nowej piekarni z Łukowa i często kupowała je sobie do pracy na lunch. Teraz miała zamiar przekonać do nich rodzinkę. Odwróciła się do syna i aż zaniemówiła. Talerz Franka właśnie opuszczał ostatni kęs. - Ty to już wszystko zjadłeś?! - Tak! Nie ma czasu, a poza tym były pyszne. Trochę inne niż te od babci, ale też dobre. Talerz wylądował w zmywarce, a jej syn wyfrunął z kuchni i tyle go widziała. Uśmiechnęła się. Dobrze że pyzy ziemniaczane z soczewicą podbiły kolejne podniebienie. Teraz do tej wersji musiała przekonać jeszcze męża. 

Komentarze