Początek lata z ciastkiem truskawkowym

Początek lata z ciastkiem truskawkowym. Dziś opowiem wam historię o tym jak ciastko truskawkowe może uratować dzień nawet gdy pewna młoda dama już spisała go na straty. Tosia pieszczotliwie nazywana Liską ze względu na swój rudy kolor włosów dreptała właśnie ze szkoły. Nos miała spuszczony na kwintę, bo tego dnia nic nie było takie jak miało być. Okazało się że na świadectwie nie będzie szóstki z historii tylko piątka, na Sali gimnastycznej wywróciła się gdy przydepnęła sobie rozwiązane sznurowadło…. No i jeszcze ten Piotrek co siedzi pod oknem… W ogóle nie zwraca na nią uwagi! Poza tym cały czas jest tak zimno mimo że to już przecież koniec maja! Nagle usłyszała swoje imię, ktoś ją wołał – i użył do tego jej imienia nie przezwiska! Odwróciła się zaciekawiona i zaskoczona zobaczyła Piotrka który biegł za nią zdyszany. Wymachiwał przy tym dłonią w której ściskał ni mniej, ni więcej tylko ciastko truskawkowe! W drugiej ręce trzymał papierową torbę która najwyraźniej zawierała więcej tychże ciastek. - Cześć Tosiu, pomyślałem sobie że może chciałabyś zjeść ze mną ciastko truskawkowe? Jeszcze ciepłe, byłem w tej Nowej Piekarni z Łukowa która jest zaraz obok naszej szkoły… Tosia uśmiechnęła się rozbawiona. Na wzmiankę o piekarni natychmiast przypomniała jej się zeszłotygodniowa awantura o pasztecik z kapustą. - Dziękuję… Mam tak straszny dzień że ciastko truskawkowe jest wskazane. Już po chwili okazało się że ciastko truskawkowe jedzone na dodatek we wspaniałym towarzystwie może zmienić każdą perspektywę. Nim doszła do domu nawet wyszło słońce. 

Komentarze